Nowy York, dzień 1

Tak jak obiecywałam wcześniej, teraz czas na Nowy York.


 Do NY wybraliśmy się latem, na początku lipca, więc warunki na poznawanie tego niezwykłego miasta, mieliśmy wprost idealne.


Wyjątkowa podróż, więc również niezapomniany lot. Mieliśmy przesiadkę w Londynie, na największym lotnisku w Anglii - Heathrow. Ze stolicy Wielkiej Brytanii lecieliśmy już bezpośrednio do miasta, które nigdy nie śpi. Pierwszy raz podróżowaliśmy tak dużym samolotem. Co ciekawe na każdym miejscu leżał kocyk i słuchawki. Każdy przy swoim siedzeniu miał również mały telewizorek, w którym można było oglądać filmy, bajki lub słuchać muzyki. Na monitorze mogliśmy także obserwować trasę lotu, dzięki interaktywnej mapie. Mieliśmy okazję sprawdzać, gdzie w danej chwili jesteśmy, jaki jest obecnie czas, oraz z jaką prędkością lecimy.
Nasz lot z Londynu Do Nowego Yorku trwał całe 8 godzin.
Wreszcie o 18:30 czasu amerykańskiego wylądowaliśmy na lotnisku JFK w Nowym Yorku.


Następny dzień zaczęliśmy od spaceru po biznesowej Wall Street. Budynki wyglądają tam jakby ścigały się, który pierwszy dotknie chmur. Nasz hotel był jednym z tych o średniej wielkości. Miał 27 pięter (tylko), a na każdym piętrze znajdowało się 5 małych pokoi. Nie było tam czegoś takiego jak długi korytarz, taki jak w europejskich hotelach. Wychodząc z pokoju stawało się praktycznie prawie przed windą. 




 Doszliśmy  do Mostu Brooklińskiego, mijając po drodze wielu biegaczy.


Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy było chińskie Chinatown.  Bardzo nam się podobało to, jak na placach zabaw lub małych skwerkach, grupy starszych osób ćwiczyły Tai Chi. Jest to oryginalna forma dbania o swoje zdrowie, polegająca na wykonywaniu bardzo spokojnych i powolnych ruchów. Co ciekawe, osoby, które widzieliśmy miały świetną formę i nie byłoby widać ich podeszłego wieku, gdyby nie zmarszczki na twarzach.
Prawdziwe zwiedzanie miasta zaczęliśmy od znalezienia jednego z przystanków autobusu Big Bus (niekiedy jest to także Hop On Hop Off). Jest to świetne rozwiązanie dla osób, które podróżują na własną rękę, bez wycieczki z przewodnikiem. Autobus jeździ po całym mieście, a czasami wyjeżdża także poza jego obszar i pokazuje turystom najważniejsze atrakcje. W dodatku, można również słuchać w słuchawkach opisu atrakcji w dowolnym języku. My od dawna wybieramy taki sposób zwiedzania dużych miast. Jest to bardzo wygodne.






















Zobaczyliśmy wiele atrakcji Nowego Yorku: Central Park, Empire State Building, Times Square, Rockefeller Center, Most Brookliński, Museum of Modern Art.
Latem w Ameryce jest bardzo gorąco. Wysokie temperatury wszystkim dają się we znaki. Do tego dochodzą tłumy ludzi na ulicach oraz wiele samochodów. Miłą odmianą są natomiast klimatyzowane pomieszczenia. W każdym pomieszczeniu, budynku bądź sklepie znajduje się urządzenie, które da nam trochę chłodu. W pierwszych dniach, kiedy nie byliśmy jeszcze przyzwyczajeni do panującego w mieście klimatu wchodząc do budynków było nam trochę zimno. Jednak szybko zaaklimatyzowaliśmy się.
Wielkie jabłko zrobiło na nas ogromne wrażenie pierwszego dnia. Po tych kilkunastu godzinach tam spędzonych, mieliśmy tylko ochotę na więcej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Świat Astrid Lindgren, Vimmerby dzień 1

Świat Astrid Lindgren, Vimmerby dzień 2

Fińskie centrum nauki Heureka, Helsinki